Spotkanie z Marią Callas przy wasilopicie

Przywitaliśmy nowy rok, krojąc w gronie osób uczących się greckiego wasilopitę, την βασιλόπιτα, w tawernie "Meraki" w Katowicach.

Dzięki talentom kulinarnym jednego z uczestników naszych kursów mogliśmy wziąć udział w tym wyjątkowym zwyczaju. Przebieg nadzorowała Katerina, zaprzyjaźniona Greczynka, która poinstruowała nas w kwestii elementów tego obrzędu. Pewnie w nagrodę za tę pomoc poszczęściło się naszej przewodniczce po greckich obyczajach i dostała kawałek z φλουρί [fluri], czyli monetą ukrytą w cieście.

Mimo że spotkaliśmy się w pierwszą sobotę lutego, zmieściliśmy się w umownym czasie przewidzianym na krojenie wasilopity. W Grecji bywa dzielona z rodziną, znajomymi i współpracownikami nawet do końca lutego. Nam udało się połączyć przyjemne z… przyjemnym, bo tego samego dnia w kinie "Rialto" przedpremierowo pokazywany był film "Maria Callas", opowiadający o ostatnich dniach życia tej niezwykle utalentowanej diwy operowej. Największym chyba atutem tego obrazu w reżyserii Pabla Larraina jest oddanie - nomen omen - głosu głównej bohaterce i umożliwienie odbiorcom spojrzenie na jej życie tak, jak ono jej samej się jawiło. Próżno szukać tu chronologicznych detali, jest za to ciągłe balansowanie na granicy rzeczywistości. Jako miłośnicy nie tylko kultury, ale też języka greckiego, nie zawiedliśmy się, i w warstwie tekstowej doszukaliśmy się kilku wymian słownych w ojczystym języku śpiewaczki.

Trzymamy kciuki za oskarowe nominacje tego tytułu i zapraszamy na kolejne krojenie wasilopity już za rok!